Zdecydowanie ten obóz robi największe wrażenie. Pomimo, że zginęło tu stosunkowo najmniej ludzi to w porównaniu do Oświęcimia czy Brzezinki gdzie jest przemiał turystów i nie można nawet się skupić nad tym co się widzi, bo co chwile ktoś popycha nas lub trąca, tu mamy ciszę, pustkę i spokój. Na każdym kroku będzie towarzyszyć nam zapach i skrzypienie podłóg w barakach z tamtych czasów. W całości zachowane komory gazowe i krematoria ze śladami cierpienia ludzi na tynkach.
Obóz działał w latach 1941-1944, początkowo miał być dużo większy jednak Niemcom nie udało się ostatecznie zrealizować do końca wszystkich planów. Głównie uniemożliwiła to słabo rozbudowana kolej. Składał się z 11 podobozów. Komory gazowe - w sumie 5 - powstały od sierpnia do poździernika 1942 roku, komendantami byli kolejno:Karl Otto Koch, Max Koegel, Hermann Florstedt, Martin Weiss i Arthur Liebehenschel. Łączna ilość więźniów szacowana jest na 300 - 360 tysięcy ludzi, z czego śmierć poniosło 40 - 78 tysięcy. Obóz wyzwolony został przez Armię Czerwoną, która zaraz po jego zdobyciu utworzyła tu więzienie dla żołnierzy Armi Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych.
Aby nie błądzić po Lublinie najlepiej jest wjechać do miasta od strony Krasnystawu wówczas znajdziamy sie od razu przy obozie, który ma dobrze oznakowany dojazd i znajduje się przy ulicy: Droga Męczenników Majdanka. Biletów nie ma, płacimy tylko 5 zł za parking. Nie ma też za bardzo gdzie kupić coś do picia a trzeba się trochę nałazić.
Więcej informacji co do historii i funkcjonowania obozu znajdziecie na stronach ::